Jesień już, w lesie ciszej, mniej śpiewu ptaków i zwierzęta rzadziej się widzi. Ale jest cudowny spokój. Raźno maszerując wśród cudnych kolorów listopada wynajdujemy miejscówkę. Tu zostaniemy do rana a później dalej w drogę.

Wreszcie weekend, udało się wyrwać w las. Wesoło rozmawiając raźnym krokiem idziemy przed siebie, aż tu nagle k***a zapomniałem hamaka. Okazało się że pakując się w pośpiechu mój dzielny kompan podświadomie wybrał surwiwal ekstremalny i nie zabrał hamaka. Ale szybko powstaje plan wykonania hamaku z dodatkowej plandeki i liny. Posiadając doświadczenie w podobnych konstrukcjach udaje się nam zbudować prowizoryczne posłanie,  i jak się okazało rano całkiem wygodne.