Od blisko miesiąca każdy wyjazd w skałki zdaje się być ostatnim w tym sezonie. Piękna pogoda i umiarkowane temperatury nie będą trwały wiecznie, więc ostatnimi czasy wspinamy się ile wlezie. W miniony weekend po raz kolejny miałem przyjemność wspinać się w Sokolikach, świętym miejscu dla wspinaczy.

Z Sewerynem umówiliśmy się na parkingu koło przełęczy Karpnickiej, za Janowicami Wielkimi, spotykamy się ok. 21:00 i ustalamy że noc spędzimy niedaleko szlaku, tak by rano jak najszybciej dotrzeć pod skałki. Przed północą hamaki wiszą już pod plandeką, płonie ognisko a na nim powoli pieką się kiełbaski, a my pod jarani jutrzejszy wspinem, wertujemy przewodniki po Sokolikach.

_MG_2535

 

Budzik budzi nas o 5:00, ale uznajemy że jeszcze godzinka snu nam się przyda. Rano szybko zwijamy obóz i ruszamy na parking, są tu ławeczki i stoły, idealne miejsce na śniadanko. W polowym domku przy parkingu ktoś śpi, wystają tyko nogi w śpiworze, w aucie na parkingu też ktoś spędził nockę. Po przeglądzie rejestracji, widać ze amatorzy wspinaczki przyjechali z całej Polski. Kiedy gorące napoje przepędziły z nas resztki nocnego chłodu ruszamy pod skały.

Seweryn na drodze Ryska Tygryska - Sokoliki
Seweryn na drodze Ryska Tygryska

Z każdym krokiem w górę wieje coraz mocniej, temperatura nie zachęcająca do wspinaczki a w duszy zaczyna narastać strach. Całą drogę w górę zastanawiam się jak szybko zmarzną mi paluchy. Na początek udajemy się pod Sukiennice, gdzie na start wybieramy drogę Ryska Tygryska V+ (6R+ST). Pierwszy startuje Seweryn, w tym czasie obok nas do ataku na inną rysę przygotowuje się para wspinaczy z Żywca,  Seweryn powoli ale pewnie pokonuje pierwsze trudności i dochodzi no małego trawersu, okazuje się on nieco problematyczny psychicznie, ale po chwili rozważań przechodzi ładnie całą drogę OS. Teraz moja kolej, przytargało mnie trochę pod tą skałą, i boje się że szybko stracę czucie w palcach. Wreszcie wbijam w ścianę, nie jest aż tak źle, ale nie ma łatwo, już po pierwszych 2 wpinkach paluchy obślizgują się z chwytu i już jest ciepło. Chodzenie po takich rysach wymaga odpowiedniej techniki której mi ewidentnie brak, walka ze ścianą jest długa i bolesna. Ale wreszcie po wielu próbach droga puszcza.

Przenosimy się pod skałę zwaną Chatka i tu Seweryn robi drogę Chatka Puchatka VI-, z duszą na ramieniu i ze strachem w gaciach dzielnie kończy to OS. Ja do walki wybieram drogę Rodeo V+na skale Stodoła, po walce i wysłuchaniu dobrych rad asekurującego droga puszcza. Na koniec Seweryn przystawia się jeszcze do Komina V, pięknej ponad 20m drogi, którą w większości pokonuje się na rozpór. Kończy w dobrym stylu OS.

To był świetny dzień, sporo walki i strachu przelało się przez nas, ale zdobyliśmy kolejne bezcenne doświadczenia.


Podobało Ci się? daj lajka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *