Już prawie połowa grudnia a zimy jeszcze specjalnie nie widać, warunki raczej nie sprzyjają wspinaczce w skałkach a coś trzeba robić! W ramach utrzymania kondycji organizujemy sobie mały treking w Śnieżne Kotły.

Auto zostawiamy w Szklarskiej Porębie, puściutkiej i bezśnieżnej. Jedyną oznaką zimy jest autobus pełen małych narciarzy jadący w kierunku Puchatka. Początkowo szlak jest całkiem przyjemny, mimo że jest mokry. Sytuacja zaczyna się zmieniać od wysokości ok 800 m.n.p.n, wszystko strasznie oblodzone a całość przykryta niewielką warstewką śniegu. Wędrówka wymaga wielkiego skupienia i ciągłej orientacji by nie wywinąć orła. Mając nadzieje że wyżej jest więcej śniegu idziemy w kierunku schroniska Pod Łabskim Szczytem. Mijamy schronisko i kierujemy się na Śnieżne Stawki. Na szczęście tu jest nieco więcej śniegu, przymarznięty do oblodzonych otoczaków daje prowizoryczne uczucie przyczepności. Widoczność ograniczona, czasem delikatny wiatr przegania chmury na boki i przez chwilę odsłania niewielki wycinek okolicy. Dochodzimy wreszcie do podstawy kotłów i robimy przerwę przy Stawkach. Spotykamy tu dwóch turystów idących wyżej, my jednak dalej już nie idziemy, nie mamy raków a szlak na górę jest bardzo oblodzony i niebezpieczny, nie ma sensu ryzykować.

sniezne_kotly_szklarska_poreba (9 of 40)

Po eksploracji okolicy postanawiamy wracać, czeka nas powolny marsz po nieprzyjemnym terenie. Schodzenie w dół jest o wiele gorsze niż podchodzenie,nie dość że wszystko śliskie i co chwila noga gdzieś odjeżdża to jeszcze strasznie bolą mnie kolana. Kontuzja kolan jest na tyle problematyczna że zejście przeradza się w pielgrzymkę pokutną. Kilkukrotnie źle postawiona noga i nie właściwie obciążone kolano cisną łzy bólu w oczy. Już po ciemku, idąc przy czołówkach i we mgle dochodzimy do parkingu na którym mamy auto.

Intensywny sezon, połączony z brakiem odpowiednich składników diety zatarł moje stawy. Kuracja już rozpoczęta więc mam nadzieje że niebawem znów będzie można bezboleśnie śmigać po górach.


Podobało Ci się? daj lajka!

3 thoughts on “Śnieżne Stawki w Śnieżnych Kotłach

  1. A to teraz w ten weekend byliście? Podobno nieźle dawał ten orkan w Karkonoszach. Warunki takie nijakie na razie. Ni to zima ni to co. Nawet w Tatrach, z których właśnie wróciłam. Życzę stawom szybkiego powrotu do zdrowia! Pozdrawiam 🙂

  2. To wyprawa zeszłotygodniowa, a Ty nie pisz że w Tatrach ni jako… bo widziałem że trochę podziobałaś w lodzie 🙂

  3. Cukier puder w naszych Karkonoszach ! Boskie foty 🙂
    Teraz już jednak chyba trochę bardziej biało ?
    PS. Na niewywijanie orła polecamy tzw. spikes, ale te ze śrubkami, ze sprężynami szybko się popsuły. Wiele razy uratowały nas przed dupoślizgiem zwłaszcza w zimowej Szkocji gdzie pewnej zimy mocno przymroziło :-)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *