Ostatni czwartek nie rozpieszczał nas pogodą, zimno, wilgotno i raczej mało przyjemnie. Nie przeszkadzało to jednak Sewerynowi by wyciągnąć mnie na skałki. Podchodząc raczej sceptycznie do możliwości wspinaczki wybraliśmy się do Nowej Ziemi na stary kamieniołom. Podchodząc do ściany zdałem sobie  sprawę że coś się zmieniło w układzie skał, okazuje się że tuż pod lewym kantem, oberwał się wielki głaz. Przypominam sobie jak z pod niego rozpoczynaliśmy bulderowe wyjścia na ściankę. Ten widok nieco nas zniechęcił do tej części kamieniołomu, postanowiliśmy zacząć na ścianie zachodniej.

Wspinając się w kamieniołomie dokładnie paczcie czego chwytacie i pod czym stoicie. Najbardziej niebezpieczne wydają się drogi między lewym kantem a nowym okapem, jest tam sporo luźno osadzonych skałek i niepewnych miejsc. Na zachodniej ścianie jest zdecydowanie lepiej, tu skała jest praktycznie płaska i obrywają się co najwyżej niewielkie kamienie. Pamiętajcie o kasku dla siebie i asekurującego.

Na pierwszy rzut idzie bezimienna V, skała mokra i zimna, Po drugiej wpince mam już dość, paluchy szczypią z zimna, strasznie ślisko a do góry jeszcze daleko. Na szczęście adrenalina robi swoje i już po chwili byłem gorący, jeszcze tylko do koniec drogi brak czucia w palcach strasznie dawał po psychice. Seweryn wybiera drogę pierwszych zdobywców V+ i przechodzi w ładnym stylu. Później robię jeszcze V+ pod małym okapem, droga okazuje się prawie sucha i z małymi problemami włażę na górę. Seweryn robi to samo i dorzuca sobie na koniec drogę mój pierwszy raz VI+ i jak to on robi szybko i sprawnie.


Podobało Ci się? daj lajka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *