Kolejny raz udało się połączyć przyjemne z pożytecznym, miniona sobota dzień w którym byłem umówiony na sesję ze znajomą parą. Pogoda piękna, słonecznie chodź zimno, jako miejsce sesji wybieramy Pałac w Wojanowie. Budowla niczym z bajki, doskonale wtopiona w piękny i wielki park. Ale co dla mnie najistotniejsze to zaledwie 15km od Janowic Wielkich czyli serca Rudaw. Po plenerze fotograficznym  żegnamy się ( bo jest zemną Rafał, który pomaga przy oświetleniu) i jedziemy do Janowic.

rudawy_janowickie_bolczow_wspinaczka_13
Zamek Bolczów – Rudawy Janowickie

Zaczyna się robić ciemno kiedy ruszamy zielonym szlakiem w kierunku zamku Bolczów, to właśnie w ruinach zamkowych chcemy spędzić noc. Do zamku docieramy jeszcze przed zapadnięciem całkowitych ciemności, spotykamy parę, która właśnie opuszcza mury tej budowli i informuje nas że ognisko jeszcze się pali. Jest rewelacyjnie, miejsce na ognisko gotowe, sporo drwa w koło no i jeszcze ławki ze stołami, spokojnie można powiedzieć wypas. Podkładamy do ognia i robimy jakieś jedzonko, na razie nie zastanawiamy się gdzie powiesimy hamaki. Po jedzeniu idziemy już przy świetle latarek na punkt widokowy, panorama niesamowita, pięknie podświetlone Sokoliki, gwiazdy na niebie i łuna z nad miasta. Po kilkunastu minutach na zamku zjawia się para turystów, spotykamy się na tarasie widokowym, tu zamierzają nocować nasi kompani. Krótka rozmowa, zapraszamy do przyłączenia się i zagrzania przy ognisku. Noc zaczyna robić się naprawdę zimna, i trzeba pilnować ognia by utrzymać temperaturę. Atmosfera robi się niesamowita kiedy Łukasz (bo tak ma na imię nasz turysta ) wyciąga gitarę i kilkanaście kartek z tekstami. Po chwili przeszukiwania wybiera jedną z piosenek i zaczyna grać, wraz z nim zaczyna śpiewać jego partnerka Ola. Stare mury zamku wypełnia muzyka, czarne niebo pokryte milionem gwiazd a między nami krąży ja by duch gór który zamieszkał gdzieś w ruinach zamku. Czas płynie szybko, i już po północy kiedy zabieramy się za szukanie miejsca na nocleg. Okazuje się że nie ma łatwo, zamkowe mury nie dają szansy zamontowania hamaka, robimy kilka podejść ale nic z tego. Wreszcie decydujemy się powiesić hamaki na drzewach przed zamkiem. Pakujemy się w ciepłe śpiwory i idziemy spać. Budzik nastawiony na siódmą, bo rano jesteśmy umówieni z Sewerynem na wspinaczkę.

rudawy_janowickie_bolczow_wspinaczka_7
Zamek Bolczów , ognisko i gitara

Akurat w ten weekend wypada zmiana czasu i przez te turbulencje czasowe Seweryn zjawia się o godzinę wcześniej, budzi nas telefonem i pogania do szybkiego zejścia na rozwidlenie szlaków. Zbieramy się szybko, i żwawym krokiem schodzimy w dół, po piętnastu minutach jesteśmy w punkcie zbiorczym. Nasz ranny ptaszek przyjechał rowerem do tego miejsca jest więc rozgrzany jak my po porannym marszu. Szybkim tempem ruszamy w kierunku formacji skalnych Ścianki, na miejsce docieramy po ok piętnastu minutach.

rudawy_janowickie_bolczow_wspinaczka_21
Wojtek na skałkach

Tu urządzamy małe śniadanko i szykujemy się do wspinaczki, atakujemy drogę o wycenie V+, sporo sił i nerwów kosztuje mnie przejście przez pierwszy głaz na drodze, zaraz za pierwszą wpinką. To chyba kluczowa trudność na drodze, dalej jest lepiej. Seweryn pewnie i spokojnie, chodź z małym wysiłkiem na starcie, robi drogę, a zaraz potem wbija się na Gay Over, VI-, i kończy w dobrym stylu. Kolejne miejsce które wybieramy to Skalny Most, chcemy przejść po nim na drugą stronę. Na górę wchodzimy między mokrymi i krętymi skałkami. Niestety przez problemy techniczne nie możemy zrobić stanowiska i rezygnujemy bo czas się kończy. Szybko schodzimy na dół i żegnamy się z Sewerynem, on wsiada na rower i za 15 minut będzie na dole, nam zejście zajmie nieco więcej czasu.

rudawy_janowickie_bolczow_wspinaczka_28
Seweryn nad Skalnym Mostem

 


Podobało Ci się? daj lajka!

3 thoughts on “Góry, zamek i wspinaczka

  1. Gwieździste niebo na zdjęciach wygląda bardzo przejrzyście. Jest zupełnie takie, jakie było w rzeczywistości.
    Kiedy patrzę na żywe ujęcia odnoszę wrażenie przenoszenia się w czasie.
    Cała dokumentacja fotograficzna idealnie odzwierciedla tamten wieczór.

  2. Świetnie ujęty w kadrze Skalny Most. Mi się jeszcze nie udało zrobić mu ładnego zdjęcia. Zawsze jakieś prześwietlone wychodzą 😛

  3. Ile bym dała za taką noc z gitarą pod gwiazdami….
    Pozostały tylko i aż wspomnienia z harcerskich wypraw i bezsennych nocy w Rudawach. No bo przecież szkoda spać w TAKIM miejscu w TAKĄ noc 🙂
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *